DuzyFormat / 2 grudnia 1956 r. Miękkie lądowanie w Czyśćcu
Wichura i wysoka fala rzucają stateczkiem jak piłką. "Granma" (ang. babcia) to nieduży, liczący zaledwie 14 m długości jacht wycieczkowy. Nie nadaje się do stawiana czoła sztormowi na otwartym morzu. Zwłaszcza że obliczona na krótkie przejażdżki z 25 turystami na pokładzie "Granma" ma teraz 82 pasażerów. Wyglądają strasznie. Ich polowe mundury pokrywają resztki wymiocin. Większość z nich od kilku dni szarpie choroba morska. Po siedmiu dniach żeglugi skończyła się żywność i woda pitna. Najdalej za parę godzin zabraknie paliwa i silniki staną. A Kuby ciągle nie widać